przekładają się na:

to plucie, – ale nie zginać
I trawy w torbie burzy,
Tylko deszcz pyłu połykać w tabletkach,
Sproszkowane żelazo w spokojnej.

Selen nie czeka na rozszczepienie,
To był mak, jak omdlenia, głęboki,
Żyto i spalone w zapaleniu,
I Bóg delirium gorączka.

Sierot i bezsenna,
surowy, szerokość na całym świecie
Ze stanowisk jęki uciekł,
ale wicher, zakopane, korotel.

Byli zaślepieni trasa lotu
skośne kropli. w pletnya
Pomiędzy mokrej gałęzi z wiatrem blado
doszło do sporu. I zamarł. o mnie!

czułem, to będzie trwało wiecznie,
straszny, rozmowy ogród.
Wciąż jestem na ulicy na mowę
Krzewy i okiennice – nie widać,

obserwować – nigdzie temu:
kiedykolwiek, nigdy nie mówić.

Najczęściej odwiedzane wiersze Pasternaka:


wszystko poezja (zawartość alfabetycznie)

Zostaw odpowiedź