O świcie, vzvalennym za…

O świcie, vzvalennym za,
Niech kosz brudnej bielizny,
Jeśli wychodzę na rzece sennym
Wybrzeże zostaje wynajęty.
Portomoynye ręce puchną we mgle,
Dla sineniem szkła mrożonego oparzeniu,
Jak dzieci chulochek, usta kota w kuchni
Ściska myszy tkaniny;
I od ujścia wyciśniętą szmatką
krew kapie dojrzałe czarny deszcz na podłodze,
Z gorzkim rano w zębami chwycić jej kota,
I guzek, że rano na szafce;
Ale ten mały chulochek
Wszystkich węzła przed świtem!
brat, wiem, że będzie wyciekać z nocy,
Jeśli wycisnąć całą resztę rzeczy w chmurze.

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Boris Pasternak
Dodaj komentarz